Długosz Królewski
Widzisz archiwalną wersję wątku "Długosz Królewski" z forum pl.sci.biologia
Skąd wzięła się nazwa tej paproci???
"Długosz" bo nalezy do dlugoszowatych, a "królewski" bo ma wielgasne (dwu
metrowe) lisciory!!!
ot i cala tajemnica ;-)
pozdrowko
Skąd wzięła się nazwa tej paproci???
"Długosz" bo nalezy do dlugoszowatych,[...]ot i cala tajemnica ;-)
pozdrowko
Eee, zaraz. Pies nazywa się pies, bo należy do psowatych, kot nazywa się
kot, bo należy do kotowatych, [...]
Tych starych nazw można używać wyjątkowo jako nomina conservanda.
Pzdr,
| Eee, zaraz. Pies nazywa się pies, bo należy do psowatych, kot nazywa się
| kot, bo należy do kotowatych, [...];-) Hehe, oczywiście masz rację, wyjaśnienie było bez sensu.
Istnieją zalecenia (zdaje się że ICZN i ICBN, ale głowy nie dam), żeby
nazwy wyższych taksonów nazywać od nazw ich przedstawicieli.
Obecna nemenklatura jest spadkiem po zamierzchlych czasach, kiedy nazwy byly
mniej sformalizowane (za to czesto ladniejsze niz obecnie, ludzie znali
lacine i greke, ech...). Kodeksy nomenklatoryczne regulujace stosowanie nazw
biora pod uwage przede wszystkim stabilnosc i klarownosc nazewnictwa, i w
przypadkach, kiedy jakas nazwa jest uzywana powszechnie przez odpowiednio
dlugi czas, a jest sprzeczna z paragrafami kodeksow, mozna ja utrzymac
(zyskuje wtedy status nomen conservandum). I nie ma nazw "starych"
i "nowych", sa nazwy wazne i nie. Te pierwsze sie stosuje, te drugie nie, po
prostu. Pech chce, ze w botanice uzywa sie ciagle nazw alternatywnych (w
zoologii tego nie widze, a przynajmniej w entomologii), stad wkrada sie
troche chaosu. Np. oficjalnie Leguminoseae to nomen conservandum, a
Fabaceae, jako ze posiada status nomen rejiciendum (nazwy odrzuconej) jest
po prostu nazwa niewazna. I to jest wlasnie taki przypadek, kiedy nazwa
zgodna z regulami kodeksu (rodzaj typowy Faba) jest odrzucona na korzysc
nazwy sprzecznej z zasadami nomenklatury, ale majacej dluga tradycje.
Problem w tym, ze nawet w dodatkach do ICBN nazwa Fabaceae jest podawana
jako "nom. alt.", bez sensu...
[Wolalbym przyklady zoologiczne, ale akurat jestesmy w botanicznym watku,
wiec niech beda rosliny].
Innym przykladem sa Cactaceae - ta nazwa zostala utworzona zgodnie z
obowiazujacym kodeksem od rodzaju typowego, Cactus. Ale pozniej zupelnie
dobra ;-) nazwa Cactus zostala odrzucona przez komisje nomenklatoryczna i
zastapiona nazwa Mammillaria. No i teraz zgodnie ze szczegolowymi regolami
kodeksu nazwa rodziny powinna zostac zmieniona na Mammilliariaceae. I znowu
komisja mnomenklatoryczna interweniuje i utrzymuje nazwe Cactaceae jako
nomen conservandum, bo w sumie jest to korzystniejsze dla systemu ze wzgledu
na tradycje uzywania tej nazwy. Przebijanie sie przez takie niuanse to
czasem niezla zabawa.
Tych starych nazw można używać wyjątkowo jako nomina conservanda.
pozdrawiam,
Pawel
Uzywa sie nazwy WAZNEJ, jesli cos zostalo przez komisje nomenklatoryczna
uznane za nomen conservandum, to wtedy jest nazwa wazna i tylko jej powinno
sie uzywac.
Jak ktoś nie wie, o czym mówię, to niech spojrzy:
http://www.ohiou.edu/phylocode/
pozdrawiem serdecznie
Andrzej Garapich
Możę się okazać, że wkrótce to, o czym piszesz będzie
historią. Jeżeli twórcom nazewnictwa PholoCode
uda się przepchnąć inicjatywę, to będzie niezły bigos.
Ja mam cicha nadzieje, ze spolecznosc taksonomow jest wystarczajaco
konserwatywna, zeby do tego nie doszlo ;-) To jest tak, jak z tymi super
geniuszami u Lema - jak ktos wymysli calkiem nowa matematyke, to raczej nie
ma szans na slawe, chocby jego pomysl byl lepszy od tego, co jest. A to z
tego powodu, ze zrezygnowanie z poprzedniego systemu na rzecz nowego to zbyt
duzy klopot dla calego swiata...
Wedle tego, co tam piszą, nazwa gatunkowa ma zostać
nienaruszona po wsze czasy. To znaczy będzie można
ją przenosić z jednego kladu do drugiego, ale nie będzie
wolno zmieniać nazwy. Ja sobie nie wyobrażąm, co się
będzie działo za kilkadziesiąt lat w systematyce rodzajów,
gdzie dzisiaj są setki gatunków :-)
pozdrawiem serdecznie
Andrzej Garapich
Ja sobie nie wyobrażąm, co się będzie działo za kilkadziesiąt lat w
systematyce rodzajów, gdzie dzisiaj są setki gatunków :-)
Formalnie rzecz biorac, obowiazuje ICZN, i nie ma takiej sily, zeby cos
opublikowanego w sprzecznosci z tymze kodeksem bylo wazne. Jak ktos opisze
gatunek i wsadzi go do jednostki taksonomicznej, ktorej z punktu widzenia
ICZN nie ma, to gatunek jest incertae sedis i nie miesza to w dotychczasowym
systemie. Jak ktos bedzie to potem rewidowal, to sobie ten gatunek wsadzi
tam, gdzie trzeba.
Prace nad ostatnia wersja ICZN trwaly cos okolo 10 lat, a w zasadzie sa to
tylko poprawki poprzedniego. Zeby wprowadzic nowy kodeks z rewolucyjnymi
zmianami, to na pewno dekada nie wystarczy, nie mowiac o tym, ze w komisjach
nomenklatorycznych siedza praktycznie sami tradycjonalisci.
pozdrawiam,
Pawel